Szpital chciał leczyć pedofilów, ale nie ma chętnych
Wysłąno 10. sty, 2012 przez Karina w Newsy o problemie
Szpital w Kłodzku uruchomił oddział z kamerami i monitoringiem ruchu. Ośrodek, na który Ministerstwo Zdrowia wydało już około 500 tys. zł, miał leczyć pedofilów, ale na razie nie ma ani jednego pacjenta.
O tym, że w kłodzkim szpitalu powstaje ośrodek dla osób skazanych za przestępstwa seksualne wobec dzieci, pisaliśmy kilka miesięcy temu. We wrześniu leczenie teoretycznie mogło tu rozpocząć 20 osób. Miał to być trzeci taki ośrodek w kraju. Podobne działają już w Stargardzie Gdańskim i w Choroszczy koło Białegostoku. Ten ostatni z wielką pompą otworzyli premier Donald Tusk i ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz.
Szef rządu zapewniał, że tego typu placówki znacznie ograniczą groźbę popełniania przestępstw czy zbrodni przez pedofilów. Problem w tym, że ośrodek w Choroszczy do tej pory leczył zaledwie jednego pedofila, a nowo uruchomiony w Kłodzku nie ma ani jednego pacjenta.
Otwieranie ośrodków leczenia dla osób skazanych za przestępstwa seksualne umożliwia nowelizacja przepisów Kodeksu karnego, którą Sejm uchwalił w 2009 roku (weszła w życie w czerwcu 2010). Nowy oddział dla pedofilów w Kłodzku prawie w całości sfinansowało Ministerstwo Zdrowia, które przeznaczyło na ten cel około 500 tys. zł. Resztę dołożył sam szpital. Ośrodek spełnia wymogi ustawowe – w gruntownie wyremontowanych pomieszczeniach zamontowano system kamer, w oknach są kraty i urządzenia monitorujące ich niekontrolowane otwarcie.
Jadwiga Radziejewska, dyrektorka Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Kłodzku, ubolewa: – Wszystko jest gotowe, spełniamy standardy oddziału o wzmożonym zabezpieczeniu, ale na razie nie mamy ani jednego pacjenta! Nie ma chorych, nie ma finansowania. Nie podpisaliśmy kontraktu z NFZ.
Zgodnie z ustawą do kłodzkiego ośrodka (podobnie jak do dwóch pozostałych) mają być kierowani skazani za pedofilię, którzy odsiedzieli wyrok i decyzją sądu zostali skierowani dodatkowo na leczenie farmakologiczne. Wygląda na to, że w tej chwili takich osób w Polsce nie jest zbyt wiele, skoro trzy nowo powstałe ośrodki mają wciąż wolne miejsca.
Przepisy mówią, że na oddziale, który liczy 20 miejsc, powinno pracować 40 osób: lekarze, seksuolodzy, terapeuci, pielęgniarki etc. Dyrektorka szpitala przekonuje, że nie opłaca się utrzymywanie całego oddziału w gotowości, jeśli nie ma pewności, czy pojawią się na nim pacjenci. Po co w takim razie szpitalowi pusty ośrodek dla pedofilów?
Jadwiga Radziejewska: – Mam pewne pomysły, co z tym zrobić, ale nie chcę na razie ich zdradzać. Myślę, że sądy mogłyby np. kierować do nas na obserwację psychiatryczną nie tylko skazanych za przestępstwa seksualne.
Wiceminister zdrowia Jakub Szulc zapewnia, że program leczenia pedofilów jest potrzebny, mimo że ośrodki, w których ma być realizowany, na razie nie mają pacjentów. – To nowe prawo i zwykle musi minąć trochę czasu, zanim będzie miało siłę sprawczą. Na tego typu oddziałach o wzmożonym zabezpieczeniu mogą przebywać także inni skazani, którzy wymagają leczenia i obserwacji psychiatrycznej.
W sumie na trzy ośrodki dla osób skazanych za pedofilię Ministerstwo Zdrowia wydało do tej pory 2,5 mln zł. Jest w nich miejsce dla 50 pacjentów.
Źródło: Gazeta.pl



















Skomentuj