„Obcowanie” z dziewczynką na N-klasie. Zorientowała się matka
Wysłąno 25. mar, 2010 przez Karina w Komputery i internet, Newsy o problemie
Ani, uczennicy jednej z lubelskich podstawówek rodzice pozwolili założyć konto na Naszej-klasie rok temu tuż po ósmych urodzinach dziewczynki. – Córka bardzo prosiła: „Cała klasa już ma”. Mimo oporów pozwoliliśmy jej – opowiada pani Beata, mama Ani*.
W poniedziałek pani Beata zdębiała, gdy przeczytała prywatną wiadomość, jaką ktoś o nicku „tomek” wysłał do Ani. Przytaczamy ją dosłownie. Zachowaliśmy pisownię oryginału, uzupełniliśmy ja o polskie znaki.
„Cześć, cieszę się, że nareszcie odnalazłem Cię, pewna Twoja przyjaciółka (nie mogę wydać kto) powiedziała, jak się mogę z Tobą zkontaktować, już od dawna chciałem to zrobić, ale ciągle nie ośmielałem się podejść do Ciebie choć widzę Cię dość często. Bardzo mi się podobasz i chciałbym by dałaś mi szansę zaposnać się bliżej.
.”
I dalej:
„Zarejestrowałem się tu też tylko dla Ciebie, ale strony na tym portalu otwierają się bardzo niechętnie i nie mogę dodać zdjęcia, bo wszystkie są lepszej jakości, a tu to głupie ograniczenie na zdjęcia. Nie chce by problemy techniczne stały się przeszkodą naszemu obcowaniu. Mam ankietę na tym portalu: [tu pada jego nazwa i link do strony] zwiedź moją ankietę kliknij TAK i będziemy mogli obcować.”
- Obcować? Czyli uprawiać seks? Z dziewięciolatką? – pani Beacie głos drży z oburzenia.
- Po treści wiadomości i zrobionych, przypuszczalnie umyślnie błędach należy stwierdzić, że ktoś podszywa się pod dziecko – uważa Ireneusz Siudem, psycholog z UMCS. – Nie mówię nawet o pedofilii. Może to być chory psychicznie dorosły, który szuka kontaktu z dzieckiem.
Jeszcze w poniedziałek mama Ani skopiowała post „tomka” i przesłała go policji, wykorzystując formularz kontaktowy na stronie komendy głównej. Następnie zadzwoniła pod numer 997. Poradzono jej, aby wydrukowała wiadomość i zaniosła na najbliższy komisariat. „Gazecie” powiedziała, że ze względu na obowiązki w pracy zrobi to najpóźniej dziś.
Poszliśmy tropem linka, który „tomek” przesłał Ani. Okazało się, że prowadzi do profilu na mało znanym portalu www.mates.pl. Dla osób postronnych, takich jak my czy Ania, profil „tomka” dostępny jest tylko po wklejeniu linka do przeglądarki. Na stronie „tomka” są trzy zdjęcia. Jeśli przedstawiają „tomka”, to nie ma wątpliwości: na „obcowanie” z Anią chciał umówić się dorosły, młody mężczyzna.
Policjant zorientowany w cyberprzestępczości mówi, że jeśli faktycznie do Ani odezwał się pedofil, to jest sprytny. – Po pierwsze nie napisał wprost, że chodzi obcowanie płciowe. Przed sądem mógłby się tłumaczyć, że chodziło mu zwykłe spotkanie. Po za tym tak jak my poznajemy metody internetowych przestępców, oni stają się bardziej cwani.
Pedofila w sieci odnaleźć można po tzw. adresie IP komputera, z którego korzysta. Wystarczy jednak, że ktoś łączy się przez zagraniczne serwery (tak robią m.in. wielbiciele ruchów neonazistowskich). Wtedy policja musi prosić o udostępnienie danych obce państwa. Czasem trwa to miesiącami. Często jednak funkcjonariusze spotykają się z odmową.
- W mojej ocenie, w tym wypadku możemy tylko domniemywać, że chodzi o obcowanie płciowe – zaznacza Janusz Wójtowicz, rzecznik komendy wojewódzkiej policji. – Postępowanie można prowadzić „w kierunku” nakłaniania do nierządu małoletnich – informuje.
Gdy wczoraj po południu weszliśmy jeszcze raz na konto „tomka” na Naszej-klasie okazało się, że jest zablokowane. Rzeczniczka portalu Joanna Gajewska nie odpowiedziała na pytanie czy zrobili to sami administratorzy serwisu mając sygnały o niepokojącym zachowaniu „tomka” czy też on sam usunął konto.
Dr Siudem nie ma wątpliwości, że w przypadku Ani dziecko przed krzywdą uratowała czujność jego rodziców.
- Dobrze, że zareagowali. Większość rodziców puszcza dzieci w samopas w internecie. Potem ktoś wzbudza ich zaufanie, a następnie prosi spotkanie, które może skończyć się krzywdą dziecka – napomina psycholog.
* Imiona bohaterów zmieniliśmy.
Co ma zrobić rodzic dziecka, które podchodzi pedofil?
Policja radzi, aby monitorować strony jakie ogląda dziecko: samemu lub instalując w komputerze filtry pozwalające wyłapywać kluczowe słowa. Gdy jednak dowiemy się, że pedofil wykorzystuje portal społecznościowy, rodzic powinien zwrócić się do jego administratorów o zablokowanie podejrzanego profilu. Policja wystąpi wówczas o dane osoby, która go założyła i w ten sposób postara się namierzyć przestępcę.
Źródło:




















2 komentarzy
Imię(Jacekobowiązkowe)
26. mar, 2010
To nie Pedofil lecz oszust spamer tez dostałem tą wiadomość lecz jako człowiek myślący ja zignorowałem
SzaryCzlowiek
28. mar, 2010
Zyjemy w chorym panstwie, pedofil, czyli zwykly smiec, pierdol.ny zboczeniec dostanie mniejszy wyrok za ‘obcowanie’ z dzieckiem, ktoremu zapewne zniszczy psychike na cale zycie, niz ktos kto ukradnie z glodu. Wyroki powinny zaczynac sie od kary smierci a konczyc na gwalcie na takim zboczencu jakims murzynem z ogromnym fiu.em zeby poczul sie chociaz troche jak takie skrzywdzone przez niego dziecko. I niech nikt mi nie mowi ze tak nie wolno i ze to nie humanitarne. Gdyby taki smiec skrzywdzil moje dziecko, badz kogos mi bliskiego wlasnymi reki zajeba.bym bydlaka. Tyle w temacie.
Skomentuj