„Galerianki” przenoszą się do sieci. Policja mówi: stop

Wysłąno 25. lut, 2010 przez w Newsy o problemie

Katowicka policja przygotowała program ostrzegający dzieci przed prostytucją. Powód? Co drugi katowicki gimnazjalista twierdzi, że zna koleżankę lub kolegę, którzy uprawiają seks w zamian za prezenty. – „Galerianki” masowo przenoszą się z centrów handlowych do internetu – przyznaje Jakub Śpiewak, prezes fundacji Kidprotect.pl

To pierwszy w polskiej policji edukacyjno-prewencyjny program poświęcony prostytucji nieletnich. Jego autorką jest sierżant Adrianna Mazur z komendy w Katowicach. Przyznaje, że zainspirował ją słynny film „Galerianki” o uczennicach sprzedających się w centrach handlowych.

- Wszyscy wiedzieliśmy, że problem istnieje, ale tak naprawdę nikt nie znał jego skali, bo prostytucja nie jest karalna, a ujawnianie procederu nie leży zarówno w interesie nieletnich, jak i ich klientów – mówi sierżant Mazur.

Przy współpracy studentek psychologii przygotowała pilotażową ankietę, którą anonimowo wypełniło kilkudziesięciu katowickich 15-latków. Jej wyniki są zatrważające. Aż 67 proc. badanych przyznało, iż znają koleżankę lub kolegę, którzy uprawiają seks w zamian za ubrania lub kosmetyki. Tylko połowa ankietowanych uważała takie zachowanie za naganne. Reszta traktuje to jako normalną pracę zarobkową lub zabawę. Nastolatkowie wskazali w ankiecie, iż geneza takiego problemu to brak zainteresowania za strony rodziców i chęć zaistnienia w grupie. Wielu z nich nie rozumiało pojęcia autorytet czy praca na pełny etat. Gimnazjaliści przyznali za to, że granica inicjacji seksualnej wynosi teraz 14 lat.

Na podstawie wyników ankiety sierżant Mazur stworzyła program edukacyjny, który ma przestrzec gimnazjalistów przed prostytucją. Policjanci od września rozpoczną na katowickich ulicach kampanię informacyjną oraz cykl spotkań edukacyjnych, które będą pokazywały zgubne skutki praktyk seksualnych. Oprócz uczniów będą zapraszani na nie również rodzice.

- Bo tak naprawdę wszystko zależy od nich. Wielu z nich nie dziwi się, że dziecko ma nową komórkę, drogie dżinsy czy kosmetyk. Nie chcą lub boją się zapytać skąd – mówi komisarz Tomasz Kępa z wydziału prewencji katowickiej policji.

Z policyjnych badań wynika, że prostytucja dzieci nie bierze się wyłącznie z biedy lub głodu, lecz z chęci posiadania jeszcze lepszej komórki czy ładniejszego ubrania.

W organizowanych przez policję spotkaniach udział wezmą lekarze oraz pracownicy fundacji zajmujących się prostytucją nieletnich. – Nie chcemy uczyć dzieci, jak łatwo zarobić pieniądze, lecz pokazać, że prostytucja to także narkomania, alkoholizm, choroby weneryczne, HIV i AIDS oraz handel żywym towarem – mówi sierżant Mazur.

W policyjny program włączył się katowicki magistrat, który wspólnie z komendą przygotowuje teraz badania nad tym problemem. – Chcemy wiedzieć, czy od września spotkania edukacyjne organizować w szkołach położonych w pobliżu centrów handlowych, w tzw. gorszych dzielnicach, czy też może ten problem dotyczy już placówek w całym mieście – mówi Grażyna Burek z Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Katowicach.

Paweł Śpiewak, prezes fundacji Kidprotect.pl, chwali inicjatywę katowickiej policji. – Prostytucja dzieci to poważny problem, który teraz z centrów handlowych przenosi się do internetu – mówi Śpiewak. Z prowadzonych przez niego badań wynika, że nastolatki w zamian za internetowe doładowanie komórki rozbierają się przed kamerkami lub wysyłają „darczyńcom” swoje nagie zdjęcia. Na forach erotycznych pojawia się też coraz więcej ogłoszeń, że 14 – lub 15-latka w zamian za ubrania lub sprzęt elektroniczny spełni erotyczne zachcianki sponsora.

- W świadomości takich dziewcząt prostytutki pracują wyłącznie w agencjach towarzyskich lub przy drogach. Dlatego stworzony przez katowicką policję program może w końcu otworzyć młodym ludziom oczy – mówi Śpiewak.

Did you like this? Share it:

Tags: , , , ,

Skomentuj