Amerykański sposób na pedofila – masz moje zdjęcie, płać

Wysłąno 12. lut, 2010 przez w Komputery i internet, Newsy o problemie, Pornografia dziecięca

Nowa metoda walki z pedofilami. Amerykanka, która dekadę temu padła ofiarą internetowego pedofila, żąda odszkodowania od każdego, kto ma w swym komputerze jej zdjęcia.

Nazwisko 20-letniej dziś kobiety z Teksasu utajnił na jej prośbę sąd, znana jest w mediach jedynie jako Amy. Gdy była ośmioletnią dziewczynką, jej wujek zrobił jej serię zdjęć i filmów pornograficznych, które do dziś krążą po internecie. Ponad rok temu Amy z młodym ambitnym prawnikiem Jamesem Marshem zaczęli skarżyć wszystkich, u których podczas antypedofilskich akcji policja znalazła choćby jedno zdjęcie Amy.

Według amerykańskiego prawa sądy i prokuratury mają obowiązek powiadamiać ofiary podobnych przestępstw o tym, że ich zdjęcia lub filmy znaleziono na komputerach zatrzymanych pedofilów. W ciągu ostatnich pięciu lat Amy otrzymała dane ponad 800 takich pedofilów.

Wnioski o odszkodowania Marsh wysłał już do 350 z nich. Największy sukces Amy i jej prawnik odnieśli rok temu w Connecticut, gdzie sąd kazał Alanowi Heskethowi zapłacić na rzecz Amy 130 tys. dol. Ten były wiceprezes giganta farmaceutycznego Pfizer został uznany za winnego posiadania pornografii dziecięcej i skazany na sześć lat więzienia. Próbował uciec z USA, ale mu się to nie udało.

W lutym 2009 r. został za to pierwszym skazanym w USA, i prawdopodobnie na świecie, na wypłacenie odszkodowania nie za produkcję, lecz za posiadanie pornografii pedofilskiej. Zachęcony tym sukcesem Marsh zdołał przez ostatni rok wyprocesować od innych pedofilów odszkodowania w wysokości 1-2 tys. dol. – łącznie 40 tys.

Amy i jej prawnik argumentują, że odszkodowanie należy jej się za straty moralne i psychiczne (Amy wciąż jest pod opieką psychologa), za stres wywołany informacjami, że kolejne setki pedofili mają jej zdjęcia, za straty wynikające z niższych zarobków oraz za koszty obsługi prawników.

Łącznie, po obliczeniach biegłych ekonomistów, od wszystkich winnych Amy domaga się 3 mln 367 tys. 854 dol. Będą ściągane od wszystkich, którzy mają jej zdjęcia, do momentu, gdy ta suma zostanie zebrana.

Sprawa Amy jest, jak pisze „New York Times”, symbolem nowego trendu w prawie amerykańskim. Od początku lat 90. przez kilkanaście lat sądy i prokuratury kładły coraz większy nacisk na wysokość kar więzienia w podobnych sprawach. Od kilku lat zaś dominuje nowy trend – na jak najwyższe kary finansowe dla sprawców.

Jednak historia odszkodowań dla Amy nie jest oceniana jednoznacznie. Prawnik Hesketha argumentuje tak: – Mój klient nie miał żadnego kontaktu z tą kobietą, a skazani powinni płacić zadośćuczynienie tylko tym ofiarom, których cierpienia bezpośrednio spowodowali.

Z takim rozumowaniem zgadza się część ekspertów. Pół roku temu nadzorujące sądy w USA Biuro Administracyjne Sądów wydało opinię, że prawo nie powinno popierać żądań odszkodowań bądź zadośćuczynienia za samo posiadanie pornografii. Trzy miesiące potem zastępca sekretarza sprawiedliwości Lanny Breuer wydał odwrotną opinię. Uzasadniał, że oddalanie takich żądań „mogłoby sugerować, że posiadanie pornografii dziecięcej jest przestępstwem, w którym nie ma ofiary”, co jego zdaniem jest naturalnie nieprawdą.

Na razie Amy z prawnikiem Marshem próbują ściągać od kolejnych pedofilów 3,2 mln dol. Ale pojawiła się już kolejna ofiara pornografii dziecięcej, też znana tylko z pseudonimu Vicky, która również żąda od komputerowych pedofilów setek tysięcy dolarów.

Źródło:

Gazeta.pl

Did you like this? Share it:

Tags: , , , , , ,

3 komentarzy

edyciurek

14. lut, 2010

Bardzo dobrze niech płacą. Mogą nie zajmować się pedofilstwem. Przynajmniej ofiary będą miały za co żyć.

jacek

17. lut, 2010

ales sie naprodukowala

Jakub Śpiewak

20. lut, 2010

Jacku, prosiłbym, byś postarał się wypowiadać w sposób bardziej konstruktywny, bo jak na razie niewiele wniosłeś do dyskusji…

Skomentuj