Dzieci z Kartuz pilnie potrzebują terapii

Wysłąno 20. sie, 2008 przez w Newsy o problemie, Sprawy rodzinne

Trójkę rodzeństwa spod Kartuz, które najprawdopodobniej były wykorzystywane seksualnie przez rodziców, odwiedził psycholog z Biura Rzecznika Praw Dziecka. Wizyta warszawskiego psychologa miała miejsce w domu rodziny zastępczej, która opiekuje się całą trójką. Na widok obcej dorosłej osoby dzieci były wystraszone. Dwuletnia Basia cała trzęsła się z przerażenia.

- To może być sygnał, że nawet ta najmłodsza dziewczynka potrzebuje bardzo pilnie pomocy psychoterapeutycznej – mówi Igor Kowalski, który z ramienia rzecznika praw dziecka w Warszawie pilotuje obecnie sprawę Basi oraz pięcioletniego Piotrusia i siedmioletniej Ani.

Psycholog spotkał się też z kierownictwem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kartuzach, by ustalić, jak wyglądała dotychczasowa pomoc – i co należy zrobić, by uwolnić dzieci od traumy, jaka je spotkała.

- Chodzi przede wszystkim o znalezienie w Trójmieście odpowiedniego ośrodka terapeutycznego – wyjaśnia Igor Kowalski. – Aktualna rodzina zastępcza spełnia swoje podstawowe zadania, ale jest w niej jedenaścioro dzieci. Trzeba stworzyć warunki do terapii, jaka jest pilnie potrzebna.

Po ujawnieniu przez „Gazetę” historii krzywdzonego rodzeństwa temat został mocno podchwycony i zrelacjonowany przez stacje telewizyjne. Pomoc finansową zadeklarowała już Fundacja Polsat.

- To szczególnie dobra wiadomość – podkreśla Kowalski. – Dzieci mieszkają na wsi, w miejscu, z którego dojazd do Trójmiasta jest utrudniony. Dzięki pieniądzom Fundacji Polsat będą wożone na spotkania z psychoterapeutą.

Do rodziny zastępczej dzwonił i rozmawiał z matką rzecznik Praw Dziecka Marek Michalski, zapewnił o wszechstronnej pomocy swojego urzędu.

Rodzice zastępczy i gdańscy lekarze, którzy odkryli dramat rodzeństwa, nie mają wątpliwości, że cała trójka przez wiele miesięcy, a nawet lata, była poddawana przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej. Dzieci zostały przeniesione do rodziny zastępczej prawie rok temu – już wtedy było wiadomo, że chora na schizofrenię matka i ojciec alkoholik krzywdzili je. Starsza dziewczynka mówiła nowym opiekunom przerażające rzeczy. Dzieci najprawdopodobniej nie tylko były krzywdzone przez rodziców, ale także – za przyzwoleniem matki i ojca – przez dorosłych znajomych.

Sprawą rodzeństwa zajęły się Sąd Rodzinny w Kartuzach (od sierpnia 2005) i tamtejsza prokuratura (rok później). Sąd wciąż prowadzi rozprawę, która – według biegłego psychologa badającego dzieci – powinna się zakończyć odebraniem dzieci matce i ojcu, z bezterminowym zakazem jakichkolwiek spotkań. Prokuratura Rejonowa w Kartuzach prowadziła śledztwo, w którym początkowo rodzice dostali zarzut wykorzystywania seksualnego dzieci. W grudniu ub.r. prokurator umorzył sprawę, ponieważ najstarsza z rodzeństwa Ania w trakcie przesłuchania nie potwierdziła tego, co mówiła po zabraniu z domu rodziców.

Jednak na przełomie lipca i sierpnia dzieci – na życzenie Sądu Rodzinnego w Kartuzach – zostały przewiezione do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku i poddane obserwacji pod okiem biegłych psychologów i psychiatrów. Dopiero wówczas udało się nawiązać z nimi kontakt i zebrać dane, które potwierdzają ich dramat.

- Aż trudno uwierzyć, że prokuratura nie dość wnikliwie podeszła do sprawy tych dzieci – mówi dr hab. Barbara Kamińska, dyrektor Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii, Hepatologii Dziecięcej i Żywienia Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku. – To zupełnie zdrowe fizycznie, śliczne maluchy, ale strasznie skrzywdzone. Dorośli, którzy im to zrobili, nie mogą tak po prostu być bezkarni. Istnieje zagrożenie, że prędzej czy później ich ofiarą padnie jakieś inne dziecko.

Sprawę wzięła w nadzór Prokuratura Krajowa w Warszawie. Urlopowany został prokurator z Kartuz, który w grudniu ubiegłego roku umorzył śledztwo.

autor: Roman Daszczyński, źródło: Gazeta Wyborcza – Trójmiasto

Did you like this? Share it:

Tags: , , , , , , , , , ,

Skomentuj