Areszt dla złych rodziców
Wysłąno 21. sie, 2008 przez Jakub Śpiewak w Newsy o problemie, Sprawy rodzinne
Za kraty trafili rodzice podejrzani o seksualne wykorzystywanie trojga małych dzieci. To pierwszy zdecydowany ruch prokuratury po tym, jak „Gazeta Wyborcza” ujawniła dramat maluchów.
Do zdewastowanego wiejskiego domu pod Kartuzami policjanci zapukali pod koniec tygodnia. Zabrali rodziców – oboje są uzależnieni od alkoholu, matka choruje na schizofrenię. Prokurator postawił im zarzuty wykorzystywania seksualnego trójki dzieci: 2-letniej Basi, 5-letniego Piotrusia i 7-letniej Ani. Rodzice spędzą w areszcie najbliższe trzy miesiące.
- Od zeszłego roku praktycznie nic się nie działo w tej sprawie – mówi Gabriela Gołata, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kartuzach. – I nie wiem, czy coś by się działo teraz, gdyby nie rozgłos w mediach. Z jednej strony cieszę się, że prokuratura w końcu poważnie podeszła do problemu, bo wreszcie wyjaśni się sytuacja prawna maluchów i możliwa stanie będzie ich adopcja. Z drugiej, czuję niesmak, bo przy odrobinie wyobraźni można to było załatwić spokojnie już kilka miesięcy temu, bez narażania dzieci na dodatkowy stres.
[ad#336x280]
Cała trójka rodzeństwa już prawie od roku jest bezpieczna – przebywa w rodzinie zastępczej. Po publikacji „Gazety” ich losem zainteresował się osobiście Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalski. Trwają starania o zapewnienie maluchom odpowiedniej opieki psychoterapeutycznej.
- Dzieci są na tyle małe, że pod okiem fachowców można je wyciągnąć z tej traumy – uważa Gołata. – Mają wielką szansę.
Wątpliwości budzi natomiast zachowanie kartuskiej prokuratury, która wiedziała, że starsza dziewczynka opowiedziała nowym opiekunom o swoich doświadczeniach w domu rodzinnym. Jesienią zeszłego roku postawiono biologicznym rodzicom zarzut seksualnego wykorzystywania malców, ale w grudniu sprawa została umorzona z braku dowodów. Powód? Dziewczynka przed sądem nie potwierdziła tego, co mówiła wcześniej osobom, które darzy zaufaniem.
- Złożyłem zażalenie przeciwko tej decyzji, miałem podstawy podejrzewać, że prokurator potraktował sprawę zbyt pobieżnie – mówi Henryk Krefta, kurator procesowy dzieci z ramienia Sądu Rejonowego w Kartuzach. Zażalenie kuratora na rozpatrzenie czekało pół roku.
Tymczasem na przełomie lipca i sierpnia dzieci – na życzenie Sądu Rodzinnego w Kartuzach – zostały przewiezione do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku i poddane obserwacji pod okiem biegłych psychologów i psychiatrów. Dopiero wówczas udało się nawiązać z nimi kontakt i zebrać dane, które potwierdzają ich dramat. Lekarze Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku byli tak wstrząśnięci, że skontaktowali się z Dariuszem Różyckim, prokuratorem okręgowym w Gdańsku. Różycki polecił od nowa zbadać sprawę rodzeństwa. Prokurator z Kartuz, który wcześniej umorzył postępowanie, został wysłany na urlop.
Problem jest jednak jeszcze większy. Trójka rodzeństwa ma jeszcze dwóch braci w wieku 14 i 15 lat. Chłopcy byli wielokrotnie zabierani do pogotowia opiekuńczego i zawsze uciekali do domu. Po aresztowaniu rodziców znowu trafili do pogotowia.
- Opinia wychowawców jest taka, że obaj są głęboko zdemoralizowani. Szczególnie starszy – mówi jeden z informatorów. – Trzeba go będzie umieścić w innej placówce, o zaostrzonym rygorze. Na podstawie ich zachowań można podejrzewać, że również byli ofiarami przemocy seksualnej. Nie mówili dotąd nic przeciwko swoim rodzicom i prawdopodobnie nadal nie będą mówić. Ich też trzeba objąć pomocą psychoterapeutyczną. Nie wiem jednak, czy tym chłopcom będzie można skutecznie pomóc: są już duzi, a sprawy poszły daleko.
autor: Roman Daszczyński, źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto











Skomentuj