Rzecznik o portalach społecznościowych

Wysłąno 01. cze, 2007 przez w Rozmaite

Dopiero co pisałem na temat Rzecznika Praw Dziecka Ewy Sowińskiej w kontekście niepoważnej, kompromitującej wypowiedzi na temat orientacji seksualnej jednego z Teletubisiów, a tu już jest nowa okazja, by poświęcić notkę Rzecznikowi. Na szczęście tym razem nie chodzi o lustrację seksualną bohatera kolejnej bajki (a mogę tu kilka propozycji Pani Sowińskiej podsunąć). Okazja jest innego rodzaju.

W biurze rzecznika zorganizowano debatę i przedstawiono raport „Niebezpieczne portale społecznościowe„. To dobrze, że rzecznik zajmuje się taką tematyką. (Na pewno lepsze to niż zajmowanie się domniemanym homoseksualizmem Twinky Winky). Szkoda tylko trochę, że Pani rzecznik oraz jej urzędnicy nie do końca wiedzą, o czym tak naprawdę mówią.

Przeanalizujmy. Na liście stron poddanych analizie znalazły się: fotofilrt.pl, twarzeee.pl, randka.wp.pl randka.iq.pl, randki.org, e-randka.pl, znajomi.interia.pl, eAmore.com.pl, sympatia.pl, randki.o2.pl, cafe.gazeta.pl, randki24.pl, grono.net, wrzuta.pl, video.google.pl. Dobór tych serwisów budzi wątpliwości. Po pierwsze, większość adresów na tej liście to serwisy randkowe, a nie społecznościowe, a to w końcu nie to samo. Po drugie, część z nich to – z całym szacunkiem – strony niespecjalnie popularne. Brakuje na liście za to jednego z największych serwisów społecznościowych, czyli Epuls.pl, który w dodatku jest ukierunkowany na dzieci. I nie podnoszę tego dlatego, że Epuls jest partnerem fundacji w projekcie BezpiecznyInternet.org, ale dlatego, że jest to bardzo popularna strona (zobacz ranking Stat24)

Raport Rzecznika Praw Dziecka wylicza 3 rodzaje zagrożeń.

Serwisy społecznościowe (w szczególności randkowe) mogą umożliwiać pedofilom znalezienie ofiary oraz kontakt i możliwość uwiedzenia w sposób bardzo szybki i łatwy.

Rzecznik ma całkowicie rację, ale trzeba pamiętać, że możliwość znalezienia ofiary, kontaktu z nią, a także uwiedzenia jej zapewnia właściwie niemal każda usługa internetowa, np. chat, komunikator, blogi, itp.

Dzieci mogą uzyskać łatwy dostęp do materiałów o charakterze pornograficznym oraz zawierających drastyczne sceny przemocy.

Znów, ten zarzut dotyczy de facto całego internetu.

Kolejnym zagrożeniem, które uzyskało nowy wymiar i nieporównywalną skalę dzięki Internetowi i portalom społecznościowym, jest prześladowanie i znęcanie się na innymi osobami. Problem ten nasilił się szczególnie wśród dzieci. Dzisiaj nie wystarczy pobić, nawyzywać ofiarę, można przecież całe zajście nagrać, umieścić w Internecie, a później rozpowszechnić wśród nieograniczonej liczby Internautów, by wyrządzić ofierze jeszcze większe szkody i ostatecznie skompromitować, upokorzyć.

Tu akurat zarzut jest uzasadniony. Na swój sposób nawet cieszę się, że w raporcie umieszczono to, co od dawna mówię na szkoleniach i w mediach.

Raport Rzecznika wieńczą propozycje rozwiązań. Warto się oczywiście im przyjrzeć i zastanowić się nad nimi.

W opinii RPD umieszczanie anonsów osób poniżej 15-ego roku życia jest niedopuszczalne. Taki anons może zostać zauważony przez osoby o skłonnościach pedofilskich, co w konsekwencji może prowadzić do uwiedzenia dziecka.

Tu należy generalnie przyklasnąć. W serwisach publikujących anonse o charakterze erotycznym powinno być to jednoznacznie zakazane w regulaminach, choć nie bardzo wiem, jak miałoby to być egzekwowane w praktyce.

Zdaniem RPD treści umieszczone przez użytkowników powinny być pogrupowane, a te niebezpieczne oddzielone i oznaczone.

Tu całkowita zgoda. Większe serwisy już to zresztą robią.

W serwisach powinny zostać umieszczone skuteczne filtry rodzinne.

Tu warto Pani Rzecznik zwrócić uwagę na to, iż nie istnieją w 100% skuteczne filtry rodzinne.

Portal powinien zapewnić łatwy kontakt użytkownika z administratorem. Dla każdego serwisu powinna istnieć osobna skrzynka kontaktowa, gromadząca wyłącznie informacje dotyczące łamania prawa lub regulaminu portalu (tzw. abuse box).

I znów – całkowita zgoda. Duże serwisy zresztą już od dawna tak robią.

Analiza regulaminów portali społecznościowych wykazała również, że właściciele nie przestrzegają przepisów konsumenckich, doprowadzając do uszczuplenia praw użytkowników, a przez to znaczącego obniżenia poziomu ich bezpieczeństwa (brak w regulaminie procedury reklamacyjnej, regulamin niejednokrotnie w języku obcym, brak informacji dotyczących przedsiębiorcy). Ponadto nagminnie regulaminy zawężały odpowiedzialność administratorów za umieszczane w portalu treści w stosunku do zakresu określonego w Ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Jeśli chodzi o regulamin w obcym języku, to trudno się dziwić, gdy ma to miejsce w serwisach międzynarodowych (np. Google czy Youtube). Pani rzecznik zapomniała albo też nie do końca zrozumiała, że internet jest transgraniczny i polscy użytkownicy często korzystają z serwisów zagranicznych. To zaś, że przedsiębiorcy, zwłaszcza komputerowi i internetowi, lubią tak formułować regulaminy, by ułatwić sobie życie i ograniczyć prawa konsumentów, jest truizmem. Wystarczy poczytać umowy licencyjne większości programów. Warto jednak pamiętać, iż umowa zawierająca zapisy sprzeczne z prawem, jest w tych punktach z mocy prawa nieważna.

Rzecznik Praw Dziecka proponuje stworzenie przez środowisko właścicieli portali zbioru zasad dotyczących bezpiecznego funkcjonowania serwisów. Liczy na odpowiedzialność właścicieli portali. W przypadku bierności RPD będzie zgłaszać przypadki łamania prawa do UOKiK, UKE i policji.

Bardzo cieszy mnie to, że RPD proponuje samoregulację branżową, a nie od razu opracowuje projekt ustawy zawierającej zapisy karne (najlepiej kara śmierci za prowadzenie serwisu). Mam nadzieję, że ten postulat uda się zrealizować. Wierzę tu w zdrowy rozsądek właścicieli serwisów społecznościowych i randkowych. To samoograniczenie obejmie jednak zapewne dużych graczy, zawsze pozostaną „partyzanci”, którzy będą „szli na skróty”.

Aby przeciwdziałać zagrożeniom wynikającym z korzystania z Internetu przez dzieci eksperci Rzecznika Praw Dziecka i Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej przygotowują kampanię edukacyjną dotyczącą zagrożeń w Internecie.

W Polsce istnieją co najmniej 2 duże organizacje zajmujące się bezpieczeństwem dzieci w internecie – Fundacja Dzieci Niczyje oraz Fundacja Kidprotect.pl. Obie prowadzą kampanie edukacyjne. Może zamiast tworzyć kolejną lepiej wesprzeć np. realizowaną przez FDN „Dziecko w sieci”? (Nie wypada nam wszak dopominać się dla siebie.) Zwiększenie zasięgu już realizowanych projektów jest bardziej racjonalne niż zaczynanie od zera nowych.

Did you like this? Share it:

Tags: , , , ,