Samson skazany
Wysłąno 10. sty, 2007 przez Jakub Śpiewak w Rozmaite
Andrzej Samson został skazany na 8 lat więzienia oraz zakaz wykonywania zawodu psychologa przez 10 lat. Sąd uznał za prawdziwe zarzuty udostępniania dzieciom pornografii, produkowania, utrwalania i rozpowszechniania pornografii dziecięcej oraz molestowania seksualnego dzieci. (zobacz informacje na temat temat). Trudno ocenić wysokość wyroku. Trudno się z niego cieszyć. 8 lat to – jak na polskie realia – wysoki wyrok.
Na kilka aspektów warto jednak zwrócić uwagę. W newsach można znaleźć opinię znanego terapeuty Wojciecha Eichelbergera, chwalącego wyrok. Pan Eichelberger zapomniał, jak gromko bronił Andrzeja Samsona. Oczywiście, mógł zmienić zdanie. Sęk w tym, że sam oskarżany jest o romans z pacjentką. Prof. Janusz Czapiński, choć ostatnio znów bryluje w mediach, tym razem jednak milczy. Może to i lepiej, biorąc pod uwagę jego sławne „dajcie mi te ofiary, to będę im współczuł”. Inny znany terapeuta Jacek Santorski w telewizji oświadczył, że nadal wierzy, iż Samson prowadził eksperymenty terapeutyczne. Takiego okazu głupoty, ale i bezczelnego, aroganckiego sukinsyństwa dawno nie widziałem.
Cała ta historia przypomina – i to jest coś, o czym nie można zapomnieć – że środowisko psychologów, a właściwie tzw. „wierchuszka” nie rozliczyła się ze sprawy Andrzeja Samsona. Ze skandalicznych wypowiedzi. Ale przede wszystkim z tego, że do tej sprawy doszło.
Jak się bowiem okazuje, od dawna znajomi Samsona wiedzieli, że jest on alkoholikiem, przyjmuje pijany dzieci i pracuje bez jakiejkolwiek kontroli, bez superwizji, łamiąc wszelkie możliwe standardy psychoterapii. Jednak nikt z tych wielkich, sławnych psychologów nic nie zrobił. Nie tylko nie uratowali na czas swego – jak twierdzą – przyjaciela. Ale też przedłożyli obrzydliwie pojętą solidarność zawodową nad dobro dziecięcych pacjentów. Jak pokazuje komentarz Santorskiego – nie wyciągneli żadnych wniosków z tej tragicznej lekcji.
Sprawa Andrzeja Samsona była spektakularna, bo sam Samson był osobą publiczną, a do tego terapeutą. Pamiętajmy jednak, że sprawców jest więcej, że ofiar jest więcej. A o większości nawet nie wiemy.











Skomentuj